Skończyłam SHALOMa. Już dawno, ale jakoś nie było okazji zrobić zdjęć. Dziś się udało, chociaż pogoda była nie sprzyjająca, słońca jak na lekarstwo więc i efekt kiepski. Proszę o wyrozumiałość :)
Już wiem czemu wszyscy tak kochają ten wzór. Kocham go i ja. Sweter prosty do zrobienia (szczególnie jak już się pojęło oczka przekręcone) a efekt świetny. Obecnie prawie go nie zdejmuje.
Postanowiłam że wrócę jeszcze do opisu SHALOMa ale tym razem wybiorę jakąś na prawdę dobrą włóczkę, bo już chyba dojrzałam do inwestowania w nieco lepsze materiały. Robię sporo, to co robię podoba się innym więc w tym chodzę. Pora aby rozeznać temat włóczek z wyższej półki.
Mój SHALOM zwany pudrowym różem, jest chyba najbardziej nie dopracowaną i nie skoordynowaną ze wszystkich moich prac. Zrobiłam go szybko jak na mnie bo w trzy tygodnie, ale to wszystko dzięki zapaleniu krtani które nieco unieruchomiło mnie dając trochę czasu na dłubanie.
W moim cardiganiku wszystko jest na opak, nie zgadza się ilość rzędów w ozdobnych żeberkach, nie zgadzają się rządki w przerywnikach, dziurki na guziki wyszły nie z tej strony co trzeba (jakim cudem nie wiem?) a same guziki przyszyłam spodem do góry, bo tak kolor miały idealny.
Ale w sumie mój pudrowy róż wyszedł nieźle i tak na prawdę czy te wszystkie pomyłki odbierają mu uroku?
Oceńcie sami...
sobota, 13 listopada 2010
sobota, 23 października 2010
Puder,róż i dinozaur
Jesień sobie płynie, wszystkie moje zaklęcia na razie działają, bo pogoda nie jest najgorsza. W związku z tym na razie nie szaleję z czapkami, szalami i rękawiczkami. A taki miałam plan.
Jak do tej pory zabezpieczyłam tylko szyję i głowę synka
Jak do tej pory zabezpieczyłam tylko szyję i głowę synka
Zamówienie było krótkie "Mamuniu zrób mi groźną czapkę!" No więc zrobiłam czapkę z triceratopsem. Udało mi się także wydziergać do kompletu tzw. SZYJOGRZEJA, który moim zdaniem dla przedszkolaka jest znacznie wygodniejszy w użyciu niż zwykły szalik. Do kompletu powinnam dorobić jeszcze rękawiczki, ale jakoś na razie nie wiem jak się wziąć za takie malutkie???
Teraz moje wieczory wypełnia pudrowy róż. Długo się opierałam, ale nie wytrzymałam i postanowiłam wydziergać jeden z najpopularniejszych na RAVERLY sweterków - shalom cardigan by meghan mcfarlan
Jedyne 3333 projekty! Mój będzie 3334.
Wzór jest fajny, fajnie się go robi, chociaż to mój debiut jeśli chodzi o oczka przekręcone (nazwa bloga powinna wskazywać na co innego...) Pojęcie tej techniki zajęło mi jakieś 3 wieczory, 4 kawy i 2 poranki w pracy. Chyba się udało. Wyszło coś takiego:
W sumie nieźle wygląda. Cały sweterek jest nieco "na opak" projekt przygotowałam na szybko, dziergałam w samochodzie no i dziurki na guziki wyszły mi nie bardzo po tej stronie co trzeba, wzór też jakby się trochę rozjechał... No wiec będzie to bardzo moja interpretacjatego wzoru.
Na razie mam tyle:
W kolejce stoi jeszcze sweterek z owieczką, który zaczęłam dziergać dla synka, ale gusta się zmieniły. Teraz wchodzą w grę tylko ubrania z groźnymi stworami, więc na razie się z nim nie spieszę i czekam na kolejną zmianę upodobań!
wtorek, 5 października 2010
Nie pozwalam żeby lato odeszło...
THE MOST FUNNY CARDIGAN EVER zakończony. Zgodnie z wszelkimi długo terminowymi prognozami to ostatnie słoneczne dni tej jesieni a więc ostatnie słoneczne zdjęcia
Nie znoszę jesieni!! Deszczu, zimna i szarości która nagle jest wszędzie. Więc na przekór temu wszystkiemu porwałam się na tą mieszankę zabójczych kolorów w nadziei że będzie to moje antidotum na jesienną nijakość...
Jak widać bardziej niż ze słońcem bawiłam się z wiatrem. Strasznie zimnym wiatrem, bo zdjęcia robiłam o poranku. Ciepło nie było więc sesja była wyjątkowo krótka (jak na moje możliwości:)
Sweterek dziergałam od sierpnia, od swojej pamiętnej podróży PKSem.
Druty 4,5, resztki bawełny otrzymane od Renaty
Wzór? Chyba wszystkie możliwe dostępne w sieci opisy sweterków robionych od góry. Z każdego urwałam po kawałku i wyszedł taki misz-masz!
Inspiracją był ten sweterek od Chanel
Co dalej? na razie nie mam pomysłu. Grzebie trochę i szukam ale nie mogę się zdecydować...
Na razie postanowiłam zrobić fioletowe mitenki i czapkę na te zapowiadające się mrozy.
Kurtkę mam w kolorze blady róż i śliwkowe dodatki powinny nieźle wyglądać!
Nie znoszę jesieni!! Deszczu, zimna i szarości która nagle jest wszędzie. Więc na przekór temu wszystkiemu porwałam się na tą mieszankę zabójczych kolorów w nadziei że będzie to moje antidotum na jesienną nijakość...
Jak widać bardziej niż ze słońcem bawiłam się z wiatrem. Strasznie zimnym wiatrem, bo zdjęcia robiłam o poranku. Ciepło nie było więc sesja była wyjątkowo krótka (jak na moje możliwości:)
Sweterek dziergałam od sierpnia, od swojej pamiętnej podróży PKSem.
Druty 4,5, resztki bawełny otrzymane od Renaty
Wzór? Chyba wszystkie możliwe dostępne w sieci opisy sweterków robionych od góry. Z każdego urwałam po kawałku i wyszedł taki misz-masz!
Inspiracją był ten sweterek od Chanel
Co dalej? na razie nie mam pomysłu. Grzebie trochę i szukam ale nie mogę się zdecydować...
Na razie postanowiłam zrobić fioletowe mitenki i czapkę na te zapowiadające się mrozy.
Kurtkę mam w kolorze blady róż i śliwkowe dodatki powinny nieźle wyglądać!
poniedziałek, 13 września 2010
Cytrynowa sesja zdjęciowa
Już dość dawno temu zakończyłam prace nad CITRONEM wyszedł dziwnie, mały wiec znalazł się w koszyku i nie specjalnie chciało mi się go prać i układać. No co może zmienić jedno pranie... Okazało się że może i to dużo!!! To moja pierwsza chusta i nie spodziewałam się jaki spektakularny efekt daje blokowanie!
Po upraniu mój Citron zwiększył swą powierzchnię niemal dwukrotnie, zrobił się cudownie "lejący" i od razu stał się moim ukochanym dodatkiem, pasującym do wszystkiego.
W wersji sportowej:
w wersji weekendowej
a dziś elegancko, do pracy
Codziennie uczę się czegoś nowego, ale żeby aż tak samą siebie zaskoczyć?
Dobrze, ze pozytywnie!
Zakochałam się w chustach, to była pierwsza, ale na pewno nie ostatnia....
Po upraniu mój Citron zwiększył swą powierzchnię niemal dwukrotnie, zrobił się cudownie "lejący" i od razu stał się moim ukochanym dodatkiem, pasującym do wszystkiego.
W wersji sportowej:
w wersji weekendowej
a dziś elegancko, do pracy
Codziennie uczę się czegoś nowego, ale żeby aż tak samą siebie zaskoczyć?
Dobrze, ze pozytywnie!
Zakochałam się w chustach, to była pierwsza, ale na pewno nie ostatnia....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





