niedziela, 13 marca 2016

Orangina

Co można wyczarować z jednego motka Malabrigo Baby Silkpaca? 
Mi wyszła chusta. Taka lekka, letnia w mega energetycznym kolorze. Chusta zdecydowanie antydepresyjna. Skończyłam i od razu wyszło słońce!  






wzór: Regina Marie
druty: 3,5 mm
włóczka: Malabrigo Baby Silkpaca - prezent:) Dziękuje Siostro!!!!






czwartek, 25 lutego 2016

Testy

Wczoraj pierwszy raz od lat rozmawiałam ze swoja przyjaciółką, taką przyjaciółką ze szkolnej ławy.
Taka sytuacja jakich jest wiele, życie rzuciło nas w różne miejsca, każda ma swoja rodzinę pracę i tak jakoś się urwało... ale fajnie tak po latach znów ze sobą pogadać. Fajnie jak dalej mimo takiego upływy czasu jest o czym gadać.
Przy tej okazji przyjaciółka moja zachwycała się blogiem (nie posądzała mnie o rękodzieło:):))
Blogiem o którym ja już niestety trochę zapomniałam... No jakoś mi się wydawało że nikt tu już za bardzo nie zagląda... No ale jak się dowiedziałam ze jednak zagląda postanowiłam nieco nadrobić te miesiące i pokazać co tam udziergałam.
A trochę tego było...
Po pierwsze były testy i teściki o których chciałabym dziś napisać.
Miałam duża przyjemność testować dla Marzeny komin i getry z kolekcji Catching Dreams







druty: 5mm
włóczka: Alize Cashmira

Z tej samej kolekcji zrobiłam coś co wydawało mi się kompletnie nie przydatne, a po zrobieniu okazało się jedną z najczęściej używanych cześć garderoby. Dziwne? Dziwne. Ale ta jest.
Getry dla Marianki





Na tą naszą zimę - nie zimę okazały się genialne
druty: 3.0 mm i 4.00 mm
włóczka: Alize Cashmira

Aż żal że prawdziwej zimy nie ma... komin leży w pudle bo za ciepły a z nim leżą też dwie czapy które zrobiłam w ramach testów.
Dla Pauli zrobiłam piękna falująca czapkę z szybkiej kolekcji dla zabieganych dziewiarek Up in the minute. Jak mówi jej tytuł projekty są szybkie a do tego efektowne, czapa powstała w jeden wieczór





wzór: Baila
druty: 5.00 mm 5.5 mm 6.0 mm
włóczka: Alize Cashmira

Miałam także przyjemność testować czapkę dla Justyny. Powstała jako delikatna, czarna, skrząca się...



wzór: Et voila
druty: 3.5mm 4.0mm
włóczka: Himalaya El Örgü İplikleri Pınar Pullu Space

Mam jeszcze kilka wydzierganych projektów, które niestety czekają na zdjęcia.
Druty nie leża cały czas pracują, teraz powstaje coś już na wiosnę i lato...












poniedziałek, 30 listopada 2015

Leniwe niedzielne popołudnie

Takie całkiem leniwe jesienne popołudnie w ciepłym i przytulnym cardiganie.
Gorąca herbata Wisła i słońce.
Potrzeba coś więcej do szczęścia?
Mnie to już chyba nie...





Cardigan według wzoru Portage Melissy Schaschwary całkiem noszalny.
Zrobiony z ostatnich zapasów urodzinowych czyli Leizu DK Julie Asselin. Włóczka ma jakieś niesamowite moce rozciągające. zgodnie z opisem potrzebne było 1700m a mi wystarczyło niecałe 1200m bez poważniejszych modyfikacji. No może tylko rękawy są krótsze. Magia jakaś?









No i mam nowe znaczki. W prezencie od Oli dostałam takie ładne drewniane 


Mimo lenistwa sporo się u mnie DZIEJE. powstało trochę czapek, mitenki, maleńkie rękawiczki, no i sukieneczka i sweterek i trzy całkiem tajemnicze testy! Będzie wiec co na blogu pokazywać.
Tym czasem oddalam się do mojej herbatki...





czwartek, 15 października 2015

Pocztówka z Orleanu

Lubię udziergi które powstają w lecie. Niby mówią że wełna w upał parzy w ręce. Mnie nie parzy a taki sweterek który dobrze się nagrzeje w upalny dzień, taki który sponiewiera się w piachu albo poleży w trawie jakoś potem w chłodne dni to lato po trochu mi oddaje. I nie wiem do końca jak to jest ale te moje letnie udziergi długi czas potem pachną jeszcze słonecznym upalnym dniem... a może tylko tak mi się wydaje. W każdym razie taki właśnie jest mój stormwind. Wydziergany z oliwkowego milisa towarzyszył mi na tegorocznym Festiwalu Loary w Orleanie gdzie mieliśmy przyjemność gościć z naszą łodzią - Flisakiem.







Musze pisać ze go uwielbiam? Chyba nie, chyba to widać:) 
Tym razem też zmieniłam fotografa. Te piękne zdjęcia zrobiła mi Monika której BARDZO dziękuję!!!
Niestety na festiwalu wiele się w Stormwindzie nie nachodziłam bo stroje służbowe mieliśmy nieco inne:)



Życie festiwalowe nie dawało nam zbyt dużo wolnego czasu jednak udało się urwać chwile i pospacerować po Orleanie.













Przesadziłam z ilością zdjęć? Chyba tak... No ale jeszcze jestem pod wrażeniem tego wyjazdu. Uczestnictwo w festiwalu było niewątpliwie przygodą życia, czymś czego kompletnie się nie spodziewaliśmy dlatego mogłabym o tym pisać i pisać i pisać... ale chyba nie o tym jest ten blog:)

Pozdrawiam Was!!!