Niby już wróciłam ale jeszcze trochę jedna nogą jestem ciągle w słonecznej Italii...
W tym roku jak co roku wybraliśmy życie kempingowe czyli to co lubimy najbardziej. Z daleka od zatłoczonych hoteli gdzie co rano trzeba toczyć wojnę o leżaki a w porach karmienia stać w długich kolejkach w jadłodajni a wieczorami z braku laku pić mocno rozcieńczony alkohol w hotelowym barze.
To nie dla mnie. Na kempingu życie toczy się zupełnie innym rytmem...
Po namiotach i domkach w tym roku wybraliśmy zakwaterowanie w przyczepie i to chyba był strzał w dziesiątkę! wróciliśmy wypoczęci, zadowoleni i opaleni.
Na plaży miałam duuużo czasu na dzierganie i tak spokojnym tempem powstawał sobie street chic który zaprojektowała Asja
Do końca jeszcze mu daleko, dopiero zaczynam zajmować się kieszonką, ale lato dopiero się zaczęło więc myślę że do jesieni na pewno uda się skończyć!
Tym czasem pozdrawiam!
Jeszcze trochę wakacyjnie:)




