środa, 19 listopada 2014

Short cardigan story



Chyba każdy lubi się bawić! Każdy po swojemu, każdy na swój sposób. My jak się domyślacie najbardziej lubimy się bawić włóczką, a jeśli z tej włóczki można jeszcze wyczarować coś pięknego, można czarować w większym gronie plotkować i wymieniać się uwagami, a do tego wszystkiego jeśli jeszcze te czary oparte są o genialny wzór to chyba nie ma się nad czym zastanawiać! Dlatego właśnie
na początku października zapisałyśmy  się z Olą na KAL organizowany przez Justynę dotyczący Jej kolekcji What the heart wants. To nasz pierwszy raz (dlaczego dopiero teraz??? Tego nie wie nikt…), więc trochę na ślepo ale zdecydowanie wybrałyśmy do wspólnego dziergania Fickle heart.
Zaopatrzyłyśmy się w  Malabrigo Rios w dwóch przepięknych kolorach i nie ma co ukrywać, że z wielkim entuzjazmem zabrałyśmy się do wspólnego dłubania.
Wspólnego dosłownie i w przenośni, bo okazało się że nasza znajomość rozwija się bardzo sympatycznie, a trasa Katowice – Warszawa nie jest przecież końcem świata. A jak przyjemnie dzierga się przy pysznej kolacji, winku, w fantastycznym towarzystwie... Jak tu, gdzie przegadałyśmy prawie całą noc z Paulą


Na bieżąco konsultacje telefoniczne, messengerowe, forumowe i oczywiście osobiste zaowocowały szybkim wykończeniem naszych sweterków.
Każda z nas pokazała już swoje dzieła, ale było nam mało! Skoro projekt był wspólny, udzierg wspólny zdjęcia też musiały być wspólne! No bo jakże by inaczej!!
Spotkałyśmy się raz jeszcze, tym razem scenerii ogrodowej w Goczałkowicach (ach, co tam, cały swiat jest nasz!)
Pogoda była piękna! wyczekana! poszalałyśmy!
A zajęć było sporo...

Dziergałyśmy i pod kapliczką, i we wspaniałym włoskim zakątku



Przesadzałyśmy kwiatki



Prałyśmy i suszyłyśmy nasze sweterki według starych babcinych receptur









Przechadzałyśmy się po ogrodach










I wspinałyśmy się na skałki


Opalałyśmy się nad jeziorem






A na koniec tego dnia pełnego wrażeń drzemałyśmy na leżaczkach…


Jak widać bawiłyśmy się świetnie!!!!




A Wam jak się podoba?

Nie udałoby się to wszystko gdybyśmi nie miały tak wspaniałych fotografów! Na sesji były JEDYNIE 4 aparaty i bardzo bardzo udolnione ręce do ich obsługi.
Dziękujemy Ewie i Leszkowi za cudną sesję!!!!!!!!!!!!!!

Na koniec kilka informacji technicznych

Druty:addi 4,0 i 4,5
Włóczka: Malabrigo Yarn RIOS kolory: 150 Azuro Profundo - Ola, 872 Purpuras - Gosia

Zasmakowałyśmy we wspólnych projektach! Już powstają koncepcje na nowe bliźniacze udziergi.
Ale o szczegółach wkrótce…


poniedziałek, 3 listopada 2014

Zajawka

 
Powstał nowy projekt!
Dziś tylko kilka zdjeć tak "na zajawkę" żebyście widzieli ze bloga piszę i nie ustaję w walce z drutami.

 
więcej szczegółów
więcej informacji
więcej ZDJĘĆ Z NIEZPODZIANKĄ!!!!
już wkrótce...
 

czwartek, 11 września 2014

Historia pewnej znajomości...

Tysiące razy zabierałam się za pisanie tego posta, ale co zacznę to dopada mnie tzw. "ciągle coś..." ogólnie zaczął się rok szkolny i nawet nie wyobrażałam sobie jak taka niewinna szkoła może zdezorganizować życie biednych rodziców...:(
Ale wracając do tematu głównego, nie będę się zbyt wiele rozpisywać tylko pokaże wam kilka zdjęć.

Najpierw było tak: KLIK

Oczywiście nie mogłam nad tym przejść do prządku dziennego więc potem było tak:




Narady obrady i dywagacje nad tym jak uratować Laelię...

A w ostatnią niedzielę było tak:





Ola swoja Laelię naprawiła i jak widać pięknie jej wyszła a dzięki tej przygodzie kolejna internetowa koleżanka dała się poznać w realnym świecie!!!

Jak jak już mowa o postaciach które przechodzą z wirtualu do realu autorką niedzielnych zdjęć jest Effcia!
dziękujemy:)


niedziela, 10 sierpnia 2014

Street Travel Chic

Street chic w moim wykonaniu okazał się sweterkiem szalenie podróżnym. Dział się wyjątkowo długo bo dwa miesiące a cierpliwość Holstowego Nobla została narażana na najróżniejsze okoliczności i warunki niekoniecznie sprzyjające. Streeta wyplatałam godzinami w samochodzie, na kempingu, pływał ze mną łódką. Dział się w deszczu i na upale niemiłosiernym parząc mnie w ręce żywym ogniem. I co? I do czasu kąpieli wyglądał dość mizernie, ale za to po niej, mimo iż prałam go w szamponie do włosów (na działce miałam do wyboru jeszcze proszek "no name" i płyn do mycia naczyń...) otóż po kąpieli zrobił się cudowanie miękki i puszysty!
W takim razie korzystając z obecności jednego z moich trzech nadwornych fotografów postanowiłam szybko zrobić sesje. Zaplanowałam sobie że taka oto sesja swetra który wydaje się być absolutnie miejski i jesienią będzie głównym sweterkiem "pracowym" powinna mieć miejsce w samym centrum Warszawy na tle pędzących samochodów i szklanych wieżowców. Jednak wyszło nieco inaczej. Jak już się ten mój Streetek tyle najeździł i napływał wybrał nieco inne okoliczności...






Jako że na Wiśle się dziergał głównie ostatnio tak też w nadwiślańskich plenerach należało go pokazać!






i jeszcze szczegóły




A teraz może wreszcie coś o samym projekcie który bardzo sprytnie wymyśliła Asja. Street jest prosty klasyczny a uroku mu dodają maleńkie warkoczyki tworzące ściągacze. centralnym elementem jest kieszonka która ma podszewkę w innym kolorze. U mnie limonkowo żółtym. Wzór rozpisany bardzo czytelnie, mam plany częściej dziergać projekty Asji bo absolutnie trafia w mój gust!!
Dziergałam na drutach nr 3 lewymi oczkami w okrążeniach więc trochę długo mi to zajęło...
Zużyłam 3 i pół motka fioletowej holstowej włóczki noble i niecałe pól motka tej samej oliwkowo limonkowej.
Zdjęć nie ma może zbyt wiele bo sesja była króciutka. W ponad trzydziestostopniowym upale w wełnianym sweterku nie było czym oddychać... więc nie pozostało mi nic innego jak tylko za-pozować a potem wskoczyć do zimnej wody...
no to chup!!