czwartek, 11 września 2014

Historia pewnej znajomości...

Tysiące razy zabierałam się za pisanie tego posta, ale co zacznę to dopada mnie tzw. "ciągle coś..." ogólnie zaczął się rok szkolny i nawet nie wyobrażałam sobie jak taka niewinna szkoła może zdezorganizować życie biednych rodziców...:(
Ale wracając do tematu głównego, nie będę się zbyt wiele rozpisywać tylko pokaże wam kilka zdjęć.

Najpierw było tak: KLIK

Oczywiście nie mogłam nad tym przejść do prządku dziennego więc potem było tak:




Narady obrady i dywagacje nad tym jak uratować Laelię...

A w ostatnią niedzielę było tak:





Ola swoja Laelię naprawiła i jak widać pięknie jej wyszła a dzięki tej przygodzie kolejna internetowa koleżanka dała się poznać w realnym świecie!!!

Jak jak już mowa o postaciach które przechodzą z wirtualu do realu autorką niedzielnych zdjęć jest Effcia!
dziękujemy:)


niedziela, 10 sierpnia 2014

Street Travel Chic

Street chic w moim wykonaniu okazał się sweterkiem szalenie podróżnym. Dział się wyjątkowo długo bo dwa miesiące a cierpliwość Holstowego Nobla została narażana na najróżniejsze okoliczności i warunki niekoniecznie sprzyjające. Streeta wyplatałam godzinami w samochodzie, na kempingu, pływał ze mną łódką. Dział się w deszczu i na upale niemiłosiernym parząc mnie w ręce żywym ogniem. I co? I do czasu kąpieli wyglądał dość mizernie, ale za to po niej, mimo iż prałam go w szamponie do włosów (na działce miałam do wyboru jeszcze proszek "no name" i płyn do mycia naczyń...) otóż po kąpieli zrobił się cudowanie miękki i puszysty!
W takim razie korzystając z obecności jednego z moich trzech nadwornych fotografów postanowiłam szybko zrobić sesje. Zaplanowałam sobie że taka oto sesja swetra który wydaje się być absolutnie miejski i jesienią będzie głównym sweterkiem "pracowym" powinna mieć miejsce w samym centrum Warszawy na tle pędzących samochodów i szklanych wieżowców. Jednak wyszło nieco inaczej. Jak już się ten mój Streetek tyle najeździł i napływał wybrał nieco inne okoliczności...






Jako że na Wiśle się dziergał głównie ostatnio tak też w nadwiślańskich plenerach należało go pokazać!






i jeszcze szczegóły




A teraz może wreszcie coś o samym projekcie który bardzo sprytnie wymyśliła Asja. Street jest prosty klasyczny a uroku mu dodają maleńkie warkoczyki tworzące ściągacze. centralnym elementem jest kieszonka która ma podszewkę w innym kolorze. U mnie limonkowo żółtym. Wzór rozpisany bardzo czytelnie, mam plany częściej dziergać projekty Asji bo absolutnie trafia w mój gust!!
Dziergałam na drutach nr 3 lewymi oczkami w okrążeniach więc trochę długo mi to zajęło...
Zużyłam 3 i pół motka fioletowej holstowej włóczki noble i niecałe pól motka tej samej oliwkowo limonkowej.
Zdjęć nie ma może zbyt wiele bo sesja była króciutka. W ponad trzydziestostopniowym upale w wełnianym sweterku nie było czym oddychać... więc nie pozostało mi nic innego jak tylko za-pozować a potem wskoczyć do zimnej wody...
no to chup!!

czwartek, 10 lipca 2014

Turkusowo morskie spacery plażowe

Tak na krótko przed wyjazdem na wakacje udało mi się skończyć moją Laelię autorstwa Hani Maciejewskiej.
Wzór jest absolutnie fantastyczny i nie jestem jego jedyną fanką. Powstało ich już sporo w najróżniejszych kolorach. Ja zamarzyłam o różowej identycznej jak pierwowzór. Spędziłam długie przedpołudnie w magic loop szukając odpowiedniej włóczki w różach i jak to zwykle u mnie bywa, po rozmowach z Agnieszką, wysłuchaniu jej profesjonalnych porad wyszłam ze sklepu z trzema cudnymi motkami Malabrigo Sock w kolorze Solis.
Może i ten kolor ma mało wspólnego z różami i purpurami ale jest piękny!

Przedstawiam Wam Laelię czyli moją turkusowo niebieską orchidee.
Taki wakacyjny koktajl złożony z pięknego wzoru, fajnej włóczki i włoskich ciepłych plaż... 













Nie zanudziłam was nadmiarem zdjęć?
Jakoś tak nie mogłam się zdecydować które wybrać.
No to może jeszcze kilka szczegółów


Srebrna łapka musi być obowiązkowo!



I orchidee w całej okazałości!

Tymczasem pozdrawiam Was znad urodzinowej lampki pysznego włoskiego wina! Bo taki właśnie mam plan na dzisiejsze swoje małe święto: wino + dobry film + druty!
I tak do wieczora:)


poniedziałek, 7 lipca 2014

Pocztówka z wakacji

Wakacje wakacje i po wakacjach...


Niby już wróciłam ale jeszcze trochę jedna nogą jestem ciągle w słonecznej Italii...
W tym roku jak co roku wybraliśmy życie kempingowe czyli to co lubimy najbardziej. Z daleka od zatłoczonych hoteli gdzie co rano trzeba toczyć wojnę o leżaki a w porach karmienia stać w długich kolejkach w jadłodajni a wieczorami z braku laku pić mocno rozcieńczony alkohol w hotelowym barze.
To nie dla mnie. Na kempingu życie toczy się zupełnie innym rytmem...
Po namiotach i domkach w tym roku wybraliśmy zakwaterowanie w przyczepie i to chyba był strzał w dziesiątkę! wróciliśmy wypoczęci, zadowoleni i opaleni.
Na plaży miałam duuużo czasu na dzierganie i tak spokojnym tempem powstawał sobie street chic który zaprojektowała Asja
Do końca jeszcze mu daleko, dopiero zaczynam zajmować się kieszonką, ale lato dopiero się zaczęło więc myślę że do jesieni na pewno uda się skończyć!


Tym czasem pozdrawiam!
Jeszcze trochę wakacyjnie:)