Ja sobie właśnie przypomniałam. To może nie mój pierwszy sweter, ale drugi jaki udało mi się zrobić. Znalazłam go niedawno na dnie szafy i okazał się bardzo ciepły, wygodny i idealny na weekendy z moim drugim hobby jakim jest żeglowanie po Wiśle.
Obecnie prezentuje się tak:
Zrobiłam go z włóczki "z odzysku" prując męski sweter. Druty chyba 5... ale nie pamiętam zbyt dobrze. Były też z odzysku wygrzebane w maminej szufladzie. Jeden nieco krzywy, co wtedy mi nie przeszkadzało.
Wzór wymyśliłam sama. Jak widać był całkiem prosty, nie zrobiłam nawet wcięcia w talii. Natomiast za swój pierwszy wielki sukces uważam wszycie suwaka. Nawet mi wyszło!
Pierwszy wydziergany sweterek też leży jeszcze u mnie w szafie. Jest praktycznie identyczny ale czerwony. Jakoś nie mam serca się go pozbyć....
Chciałam się wam tez pochwalić swoim pierwszym prezentem z blogowego świata. Jeszcze nigdy nie udało mi się nic wygrać w żadnym CANDY, natomiast otrzymałam przepiękny prezent od Marysi
Tej jesieni mój dom pięknie pachnie lawendą!
DZIĘKUJĘ BARDZO!!!