piątek, 27 marca 2015

Rubiny, Turkusy i inne kamienie szlachetne...

No i mamy wiosnę!
Przyszła wreszcie wyczekana wymarzona. A z nią święta idą a ze świętami czas na wielkie coroczne wiosenno świąteczne porządki.
Porządki obejmują również moją szafę i tam właśnie odbywa się wielkie wietrzenie. W wyniku wietrzenia okazało się że wybrakowany jest sektor swetrów w zakresie małych zapinanych cardiganów idealnych do letniej sukienki. Dziurę trzeba było szybko załatać więc powstał błękitno turkusowo rubinowy Florrick


Autorką projektu jest dobrze znana i lubiana Justyna Lorkowska.
Miałam WIELKĄ przyjemność testować ten właśnie opis. A testy działają na mnie wyjątkowo dobrze. Po pierwsze w ostatnim czasie powstały 3 sweterki które będę wam stopniowo powoli pokazywać.
Po drugie zawsze uczę się czegoś nowego. Tym razem była to metoda CONTIGUOUS. Metoda znana już od jakiegoś czasu ale jakimś cudem nigdy nie próbowałam tak dziergać. Teraz jestem pod ogromnym wrażeniem. Dzięki niej sweterek powstał od góry w jednym kawałku razem z rękawami które wyglądają jakby były wszyte! 


Wracając do wzoru to kluczowym elementem jest motyw na plecach, który sprawia że sweterek jest niebanalny. Dodatkowo małe warkoczyki na ramionach... Uwielbiam takie detale!






Cardigan powstał z włóczki Malabrigo Arroyo w kolorze Lotus.




A guziki są efektem wypadu do pasmanterii z ośmiolatkiem! Dziecko mówi - mama słucha więc są dwukolorowe i wesołe!


Tak właśnie wygląda wiosna w moim wydaniu!
A jak tam u Was?




sobota, 7 lutego 2015

Princess Cocachin x2

Robiąc sobie w głowie mały rachunek sumienia stwierdziłam że w przeciągu ostatnich lat moje dziewiarstwo ewaluowało w kierunku w którym nie spodziewałam się że może się rozwinąć. Zaczęło się od przekładania oczek wieczorami na kanapie, nieśmiałym podglądaniu innych prac w niezmierzonych zasobach internetu. Potem powstał mój blog, internetowe znajomości i tak zanim się spostrzegłam piłam kawkę z innymi dziewiarkami na fantastycznych spotkaniach w realu. Zaliczyłam swoją pierwszą zabawę we wspólne dzierganie czyli KAL ale też kilka fantastycznych projektantek zaprosiło mnie do pracy przy swoich opisach. I z tego powodu rozpiera mnie zarówno duma :) jak i radość że mogę być małą częścią takiej fajnej inicjatywy! Pomagać przy tworzeniu no i czasem brać udział w tajemniczych przedsięwzięciach tak jak w przypadku Cocachin którą chciałabym Wam dziś przedstawić.
Po raz kolejny testowałam dla Asji której projekty są jak na mnie zaplanowane i bezwzględnie trafiające w mój gust!!! Do tego praca z Asią to sama przyjemność o czym przekonałam się po raz kolejny!
Tym razem powstał elegancki śnieżnobiały sweterek. Mam go już od jakiegoś czasu, ponieważ był to chyba najszybszy projekt w mojej karierze. Udziergałam go w dwa tygodnie w czasie świątecznego urlopu. Jak to się stało? Nie wiem... ten projekt wciąga i uzależnia! więc uwaga...


W dniu oficjalnej premiery przedstawiam wam Cocachin


Moje dziewiarstwo ewoluowało także w innym kierunku. Na swojej drutowej drodze trafiam na osoby z którymi łączy mnie coś więcej niż tylko kolorowe sznurki. Kto tu zagląda ten wie że uwielbiam dziergać razem z Olą. I tym razem test stanowił połączenie idealne nie dość ze pracowałam sobie z Asią to jeszcze w dodatku dziergałam razem z Olą organizując tajemnicze spotkania związane z omawianiem wzoru.
Wszystko zakończyło się wspólną kawą!
Pyszną kawą!!!




Kilka słów o nowym projekcie Asi, jak to ostatnio u niej bywa sweterek ma nietypową konstrukcję. Boki i rękawy układają się ukośnie, co bardzo mi pasuje o taki krój działa wyszczuplająco! 


Do tego piękne ażury na rękawach i co ciekawe dwa nieco inne na plechach i na froncie! Sweterek można też nosić tył na przód i wspaniale wygląda - sprawdzałyśmy!!!





Projekt wykonany z włóczki Elian Nicky, miękka i lejąca. Nie chciałyśmy robić z naturalnej wełny ponieważ będzie miał przeznaczenie letnio wiosenne tak więc niepożądane jest aby nadmiernie grzał:)





Czy muszę dodawać że bawiłyśmy się świetnie?
Chyba nie!
Tym razem również dziękujemy za pomoc naszym fotografom Ewie i Leszkowi!
Trzeba przyznać że mają oni do nas OGROMNĄ cierpliwość!



Ogromne podziękowania należą się także Pani Oli i Patrycji z kawiarni SO COFFEE która mieści się w Galerii Sfera w Bielsku Białej. Panie nie dość że pozwoliły się nam rozgościć z aparatami zrobiły nam pyszną kawę to jeszcze wypuściły na taras w tą mroźną pogodę!


No to kto się bierze za dzierganie swojej Cocachinki?



niedziela, 28 grudnia 2014

By The Wind

Jak tam samopoczucie po świętach? Ja nieco cięższa trochę rozleniwiona czwartego dnia świętowania postanowiłam odłączyć się od kanapy ajerkoniaku i drutów i napisać o tym co skończyłam.
W ramach zabawy organizowanej przez Justynę powstał już zimowy sweter o którym pisałam tutaj. Jako drugi konkursowy projekt postanowiłam zrobić chustę Old loves new flamesBardzo podoba mi się jej nietypowa asymetryczna konstrukcja. No a ciepła chusta to coś czego w mojej szafie brakowało. 
W Wigilijne przedpołudnie udało się uciec na chwilę od przedświątecznych przygotowań i z pomocą szalejącego wiatru i męża(tym razem w roli fotografa) powstały szalone rozwiane zdjęcia.

Przedstawiam Wam chustę BY THE WIND









Chusta powstała z recyclingowych włóczek. Czarna to ciepła wełna dzięki temu teraz gdy szalejący wiatr przywiał śnieg i mróz jest w niej ciepło i przytulnie.


Zabawa u Justyny to mój pierwszy KAL ale z pewnością nie ostatni. Konkursowe projekty możecie obejrzeć tutaj. Zachęcam bo dziewczyny zrobiły na prawdę piękne robótki!



piątek, 19 grudnia 2014

IDEALNA RZECZ NA prawie IDEALNY CZAS

Jakiś czas temu postanowiłam sobie zrobić otulacz taki lekki ładny na jesień do lżejszej kurtki.
Na Knitty pojawił się całkiem fajny wzór przygotowany przez Justynę. Przejrzałam zasoby i znalazłam ładną beżową włóczkę z domieszką jedwabiu. Włóczka oczywiście z firankowego woreczka przygotowana przez babcię (kto tu zagląda ten wie:)).
I tak powstała moja wersja Change of heart




Otulacz jest bardzo elegancki, pięknie komponuje się nie tylko z lekką jesienną kurtką ale i eleganckim płaszczem. Wzór absolutnie uniwersalny wygląda też fajnie z moją puchówką.




Jako że zima w tym roku niezbyt sroga komin jest eksploatowany intensywnie. Pasuje idealnie na  tą "listopadową" pogodę. Jeśli jednak zima postanowi nas nawiedzić tak na wszelki wypadek właśnie kończę dziergać kolejny szal z kolekcji Justyny. Tym razem będzie to Old loves new flames...