sobota, 22 lutego 2014

Black cat

dziergałam, dziergałam, dziergałam aż w końcu wydziergałam. Prosty klasyczny czarny sweterek "pracowy". Miał być łatwy i szybki projekt a takie zwykle okazują się najtrudniejsze. Nie dość ze porwałam się na dzierganie z czarnej włóczki na drutach 3,5 to jeszcze w dodatku wybrałam sobie jewel Kim H. O gorsze połączenie chyba trudno ale zaparłam się we wzorze zmodyfikowałam chyba dokładnie wszystko co się dało i jest. Prosty, klasyczny, a jako że mamy dziś sobotę to wersji weekendowej

 



 

 
 
Zwykle tego nie robię ale tym razem jakoś nie mogłam się powstrzymać...


Pozdrawiam weekendowo!

środa, 19 lutego 2014

Fabryka form małych

Dziś koleżanka spytała mnie czy potrafię zrobić na drutach rękawiczki. Jak nie umiem, jak umiem!
Bardzo proszę


Rękawiczki zrobione z Filcolana Peruvian Highland Wool według wzoru long gloves with cables druty 4,5. Zostały wykonane w prezencie dla Ewki która to miała niedawno urodziny:) Mam nadzieje że dobrze się noszą.




Sama maiłam takie w planach dla siebie, naszykowałam już kremową wełnę, ale jakoś tak zima sobie gdzieś poszła wiec na razie odpuściłam ten pomysł.

Tymczasem nauczyłam się robić skarpety. Również z myślą o zimnej zimie.


Pierwszą treningową parę zrobiłam ze 100% ciepłej i gryzącej owczej wełny stąd ten czerwony kolor - tylko taka była w moich pudłach.
Wzór to girlie raggsocks niezbyt popularny na ravelry a nie wiem dlaczego, bo na tyle prosty że bez problemu opanowałam robienie skarpet a za razem bardzo efektowny.



Wpadłam na chwilę w skarpetkowy ciąg i następne powstały w prezencie dla mamy




Zrobione z Limy DROPSA też są bardzo ciepłe.

Udało mi się też skończyć czarny cardigan i zajęłam się czymś zupełnie innym, ale o tym następnym razem!



niedziela, 12 stycznia 2014

Małe domowe centrum rozrywki

Wszyscy się bawią z Pimposhką tak więc i ja postanowiłam na ostatnią chwilę dołączyć.
Oto moje miejsce do dziergania czyli domowe centrum zabawowo - rozrywkowe


Tu mam wszystko czego mi potrzeba, czyli
Po pierwsze wszystkich na oku:)
Po drugie najwygodniejszą kanapę na świecie
Po trzecie dobre światło
Po czwarte wszystkie "przydasie" na wiciągniecie ręki
No i oczywiście po piąte TV i komputer co również jest niezbędne do dziergania.
przynajmniej dla mnie:)

 
Dwa najważniejsze pudełka to mój nieśmiertelny ADDI CLIC oraz szyciowy plastic-box nabyty w Biedronce za jedyne 9 zł. Uzupełniony o kilka akcesoriów drutowych jest podstawowym zestawem podręcznym bez którego nigdzie się nie ruszam.
 
 
No i skrzynka na włóczki z zamknięciem którego nie mogą pokonać dzieci, co jest dla mnie ważne, a skrzynka ma ciekawą historię, ponieważ otrzymałam ją od producenta mebli wraz z kompletem próbek płyt meblowych, ale kto by tam w niej nosił deski jak tak doskonale nadaje się do przechowywania robótek:)

 
A to mój mały magazyn podręczny. Reszta włóczek poupychana w pudłach, kątach i tym podobnych miejscach. W ten sposób do końca nie wiadomo ile ich na prawdę mam!


piątek, 13 grudnia 2013

Zdrada nie popłaca...

Nie wiem czy kiedyś wam się coś takiego przytrafiło, bo mnie spotkało pierwszy raz w życiu


Zachęcona pozytywnymi opiniami porzuciłam swoją skrzyneczkę ADDIclic i  kupiłam druty równie znanego producenta a one rozpadły się na początku pierwszej robótki...

Trochę mnie to zdziwiło, bo druty tanie nie były a nasłuchałam się sporo o ich wysokiej jakości.
Na szczęście Pani Małgosia z pasmanterii i-cord zadziałała super hiper ekspresowo i już po kilku dniach miałam w domu nowe druty.

No I teraz mam dylemat czy trzymać się sprawdzonych czy próbować nowych drutowych rozwiązań?