piątek, 28 sierpnia 2015

Kalimera

Podziało się u mnie w to lato! 
Działo się i tu i tam, i blisko i daleko, i w upale i w chłodzie...
Działo się działo i działo.... 
A teraz będzie się stopniowo pokazywało.
Tak się szczęśliwie złożyło ze w lipcu miałam urodziny i najbliżsi obdarowali mnie kilkoma moteczkami pięknych włóczek.


Na pierwszy ogień poszła Dream in Color Smooshy w kolorze Callous pink (prezent od mamy)
Zabrałam ją na Kretę gdzie na leżaczku z pięknym widokiem na morze udało mi się upleść komin w ramach testu dla Asji. Tak powstała moja wersja cudnego szala Dance


Kalimera - czyli Dzień Dobry, tak właśnie postanowiłam się z wami przywitać po dłuuuuugiej nieobecności...








Szal dokończyłam na wakacjach i koniecznie tam chciałam zrobić mu kilka zdjęć, tak więc został wyprany w hotelowym szamponie i zblokowany bez użycia szpilek co nie oddało całego uroku, szczególnie pięknej krawędzi. Tak więc będę blokować i fotografować jeszcze raz.




A tak ubiera się przeciętny mieszkaniec Gortyny:)


czwartek, 18 czerwca 2015

Sweter po flisacku

Sezon łódkowy otwarty na dobre. A Wisła jak to Wisła kapryśna bywa. Czasem rozpieszcza słońcem a czasem wiatr smaga niemiłosiernie i mimo że to środek lata przyda się odpowiedni sweter. Z tą myślą powstał LANVAD. Ciepły golf na wiślane wyprawy.


Zdjęcia powstały w czasie corocznej wyprawy na Flis Festiwal. Człowiek po kilku dnia na łódce spalony słońcem, okurzony i opiaszczony nie wygląda najlepiej dlatego godnie z sugestią zaprzyjaźnionych dziewiarek pokazuje zdjęcia w czarno białej wersji.




wzór: Lanvad Justyny Lorkowskiej
włóczka" Alize Caschmira - specjalnie wybrałam trochę gorszą jakościowo żeby na łódce nie było mi szkoda tak kurzyć i piaszczyć szlachetnych niteczek. Na nic to się zdało - i tak było mi szkoda....




A jaki seter ma kolor? Identyczny jak na powyższych zdjęciach. Piękny szary, jak w oryginale. Bo jak coś ładnie wygląda to po co to zmieniać...



Tymczasem wracając do samych łódek i Flis Festiwalu zobaczcie jaki tam pięknie i ile cudnych tradycyjnych drewnianych łodzi batów, galarów i szkutek tam pływało...




A na łodziach pod żaglami zapodziałam się ja!





piątek, 17 kwietnia 2015

Idzie zima! Idzie śnieg!

Co prawda wiosnę mamy w pełni, połowa kwietnia za nami ale ciepłych bezwietrznych dni jak na lekarstwo...
Wczoraj usłyszałam że w najbliższą niedzielę ma padać śnieg, więc to może nie taki zły pomysł zaopatrzyć się w ciepłą czapkę. Bawełniane bluzki chyba muszą jeszcze chwile poczekać...
Czapkę wydziergałam dzięki Pauli która zaprosiła mnie do testowania.
Zobaczcie jakie cudne przeplatańce, warkocze oczka przekręcone noszę teraz na głowie!



Czapkę zrobiłam z podarowanej hipsterskiej włóczki. To ręcznie przędziona wełna owcza, przeplatana niteczka dzięki które czapka nie grysie i nie filcuje się. Zostało jeszcze trochę na otulacz więc mam nadzieje ze Paula szybciutko weźmie się za kolejny projekt!!!






Jeśli komuś zamarzy się taka czapa to została wykonana według wzoru LIRA HAT.
To drugi projekt Pauli w której czapkach jestem zakochana!!! 
Mam już 3!! 

wtorek, 7 kwietnia 2015

Behind Blue Sky...


Ktoś mi ostatnio powiedział że taki dziergany sweterek to tylko do dżinsu można nosić, bo tylko z tym dobrze wygląda....

NO ALE JAK TO? ja się pytam????

a do takich letnich spodni to ze niby źle...









A gdyby tak założyć szpilki, zrzucić spodnie a na ich miejsce założyć zwiewną lniana spódnicę.
To że niby też nie pasuje?






A co mi tak pasuje? To oczywiście Behind my back z kolekcji What the heart wants Justyny L. Bardzo mi te sercowe projekty leżą, do kompletu brakuje mi już tylko cardiganu Breaking the waves, który prędzej czy później pewnie poczynię.







Mój Behind.. został wydziergany z cudownego Milisa JuLie Asselin. Kolor jest wręcz trójwymiarowy a włóczka cudownie miękka. Zakochałam się w niej i już wybieram kolejne kolory oczywiście U chmurki.
a jeśli chodzi o druty to tym razem też nowość. Odeszłam nieco od moich ukochanych Addi na rzecz HiyaHiya. Bardzo mi spasowały. Mają miękką żyłkę i są niesamowicie ostre!



Za ciepło to tego dnia nie było ale dzięki cierpliwości mojej kochanej siostry, która znów zabawiła się w fotografa miałam materiał na dzisiejszego posta!


Tymczasem za oknem nadal wiosny nie widać, wiec nie bardzo mam natchnienie na letnie udziergi i dziergam sobie ciepłą zimową czapkę.
Ale o tym wkrótce...