piątek, 17 kwietnia 2015

Idzie zima! Idzie śnieg!

Co prawda wiosnę mamy w pełni, połowa kwietnia za nami ale ciepłych bezwietrznych dni jak na lekarstwo...
Wczoraj usłyszałam że w najbliższą niedzielę ma padać śnieg, więc to może nie taki zły pomysł zaopatrzyć się w ciepłą czapkę. Bawełniane bluzki chyba muszą jeszcze chwile poczekać...
Czapkę wydziergałam dzięki Pauli która zaprosiła mnie do testowania.
Zobaczcie jakie cudne przeplatańce, warkocze oczka przekręcone noszę teraz na głowie!



Czapkę zrobiłam z podarowanej hipsterskiej włóczki. To ręcznie przędziona wełna owcza, przeplatana niteczka dzięki które czapka nie grysie i nie filcuje się. Zostało jeszcze trochę na otulacz więc mam nadzieje ze Paula szybciutko weźmie się za kolejny projekt!!!






Jeśli komuś zamarzy się taka czapa to została wykonana według wzoru LIRA HAT.
To drugi projekt Pauli w której czapkach jestem zakochana!!! 
Mam już 3!! 

wtorek, 7 kwietnia 2015

Behind Blue Sky...


Ktoś mi ostatnio powiedział że taki dziergany sweterek to tylko do dżinsu można nosić, bo tylko z tym dobrze wygląda....

NO ALE JAK TO? ja się pytam????

a do takich letnich spodni to ze niby źle...









A gdyby tak założyć szpilki, zrzucić spodnie a na ich miejsce założyć zwiewną lniana spódnicę.
To że niby też nie pasuje?






A co mi tak pasuje? To oczywiście Behind my back z kolekcji What the heart wants Justyny L. Bardzo mi te sercowe projekty leżą, do kompletu brakuje mi już tylko cardiganu Breaking the waves, który prędzej czy później pewnie poczynię.







Mój Behind.. został wydziergany z cudownego Milisa JuLie Asselin. Kolor jest wręcz trójwymiarowy a włóczka cudownie miękka. Zakochałam się w niej i już wybieram kolejne kolory oczywiście U chmurki.
a jeśli chodzi o druty to tym razem też nowość. Odeszłam nieco od moich ukochanych Addi na rzecz HiyaHiya. Bardzo mi spasowały. Mają miękką żyłkę i są niesamowicie ostre!



Za ciepło to tego dnia nie było ale dzięki cierpliwości mojej kochanej siostry, która znów zabawiła się w fotografa miałam materiał na dzisiejszego posta!


Tymczasem za oknem nadal wiosny nie widać, wiec nie bardzo mam natchnienie na letnie udziergi i dziergam sobie ciepłą zimową czapkę.
Ale o tym wkrótce...

piątek, 27 marca 2015

Rubiny, Turkusy i inne kamienie szlachetne...

No i mamy wiosnę!
Przyszła wreszcie wyczekana wymarzona. A z nią święta idą a ze świętami czas na wielkie coroczne wiosenno świąteczne porządki.
Porządki obejmują również moją szafę i tam właśnie odbywa się wielkie wietrzenie. W wyniku wietrzenia okazało się że wybrakowany jest sektor swetrów w zakresie małych zapinanych cardiganów idealnych do letniej sukienki. Dziurę trzeba było szybko załatać więc powstał błękitno turkusowo rubinowy Florrick


Autorką projektu jest dobrze znana i lubiana Justyna Lorkowska.
Miałam WIELKĄ przyjemność testować ten właśnie opis. A testy działają na mnie wyjątkowo dobrze. Po pierwsze w ostatnim czasie powstały 3 sweterki które będę wam stopniowo powoli pokazywać.
Po drugie zawsze uczę się czegoś nowego. Tym razem była to metoda CONTIGUOUS. Metoda znana już od jakiegoś czasu ale jakimś cudem nigdy nie próbowałam tak dziergać. Teraz jestem pod ogromnym wrażeniem. Dzięki niej sweterek powstał od góry w jednym kawałku razem z rękawami które wyglądają jakby były wszyte! 


Wracając do wzoru to kluczowym elementem jest motyw na plecach, który sprawia że sweterek jest niebanalny. Dodatkowo małe warkoczyki na ramionach... Uwielbiam takie detale!






Cardigan powstał z włóczki Malabrigo Arroyo w kolorze Lotus.




A guziki są efektem wypadu do pasmanterii z ośmiolatkiem! Dziecko mówi - mama słucha więc są dwukolorowe i wesołe!


Tak właśnie wygląda wiosna w moim wydaniu!
A jak tam u Was?




sobota, 7 lutego 2015

Princess Cocachin x2

Robiąc sobie w głowie mały rachunek sumienia stwierdziłam że w przeciągu ostatnich lat moje dziewiarstwo ewaluowało w kierunku w którym nie spodziewałam się że może się rozwinąć. Zaczęło się od przekładania oczek wieczorami na kanapie, nieśmiałym podglądaniu innych prac w niezmierzonych zasobach internetu. Potem powstał mój blog, internetowe znajomości i tak zanim się spostrzegłam piłam kawkę z innymi dziewiarkami na fantastycznych spotkaniach w realu. Zaliczyłam swoją pierwszą zabawę we wspólne dzierganie czyli KAL ale też kilka fantastycznych projektantek zaprosiło mnie do pracy przy swoich opisach. I z tego powodu rozpiera mnie zarówno duma :) jak i radość że mogę być małą częścią takiej fajnej inicjatywy! Pomagać przy tworzeniu no i czasem brać udział w tajemniczych przedsięwzięciach tak jak w przypadku Cocachin którą chciałabym Wam dziś przedstawić.
Po raz kolejny testowałam dla Asji której projekty są jak na mnie zaplanowane i bezwzględnie trafiające w mój gust!!! Do tego praca z Asią to sama przyjemność o czym przekonałam się po raz kolejny!
Tym razem powstał elegancki śnieżnobiały sweterek. Mam go już od jakiegoś czasu, ponieważ był to chyba najszybszy projekt w mojej karierze. Udziergałam go w dwa tygodnie w czasie świątecznego urlopu. Jak to się stało? Nie wiem... ten projekt wciąga i uzależnia! więc uwaga...


W dniu oficjalnej premiery przedstawiam wam Cocachin


Moje dziewiarstwo ewoluowało także w innym kierunku. Na swojej drutowej drodze trafiam na osoby z którymi łączy mnie coś więcej niż tylko kolorowe sznurki. Kto tu zagląda ten wie że uwielbiam dziergać razem z Olą. I tym razem test stanowił połączenie idealne nie dość ze pracowałam sobie z Asią to jeszcze w dodatku dziergałam razem z Olą organizując tajemnicze spotkania związane z omawianiem wzoru.
Wszystko zakończyło się wspólną kawą!
Pyszną kawą!!!




Kilka słów o nowym projekcie Asi, jak to ostatnio u niej bywa sweterek ma nietypową konstrukcję. Boki i rękawy układają się ukośnie, co bardzo mi pasuje o taki krój działa wyszczuplająco! 


Do tego piękne ażury na rękawach i co ciekawe dwa nieco inne na plechach i na froncie! Sweterek można też nosić tył na przód i wspaniale wygląda - sprawdzałyśmy!!!





Projekt wykonany z włóczki Elian Nicky, miękka i lejąca. Nie chciałyśmy robić z naturalnej wełny ponieważ będzie miał przeznaczenie letnio wiosenne tak więc niepożądane jest aby nadmiernie grzał:)





Czy muszę dodawać że bawiłyśmy się świetnie?
Chyba nie!
Tym razem również dziękujemy za pomoc naszym fotografom Ewie i Leszkowi!
Trzeba przyznać że mają oni do nas OGROMNĄ cierpliwość!



Ogromne podziękowania należą się także Pani Oli i Patrycji z kawiarni SO COFFEE która mieści się w Galerii Sfera w Bielsku Białej. Panie nie dość że pozwoliły się nam rozgościć z aparatami zrobiły nam pyszną kawę to jeszcze wypuściły na taras w tą mroźną pogodę!


No to kto się bierze za dzierganie swojej Cocachinki?